Róża Thun

Europosłanka

Platforma Obywatelska

Proces praworządności w Polsce

Procedura artykułu 7. Traktatu o UE

20.12.2017 r. 

Proces praworządności w Polsce

Przez blisko dwa lata Komisja Europejska próbowała nawiązać dialog z polskimi władzami w sprawie praworządności, czyli notorycznego łamania zasad państwa prawa w Polsce. Niestety nieskutecznie. Arogancja rządu PiS sięgnęła szczytów, a mimo zapewnień rządzących w polskich mediach, żadnego dialogu nie było. Wczoraj Komisja Europejska stwierdziła, że istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia zasady praworządności w Polsce. Poniżej opis procesu, nazywanego "opcją atomową". Czyli procedura artykułu 7. Traktatu o UE.

Procedura kontroli praworządności wobec Polski trwa już prawie dwa lata. Komisja Europejska na podstawie opinii Komisji Weneckiej już trzykrotnie kierowała swoje zalecenia do polskich władz: w lipcu i grudniu 2016 roku (dotyczyły sytuacji Trybunału Konstytucyjnego) oraz w lipcu roku 2017 (dotyczyły ustaw o sądach powszechnych, KRS i Sądzie Najwyższym). W tym samym czasie Bruksela starała się nawiązać dialog z rządem PiSu. Jednak nasze władze stosowały taktykę szatniarza z „Misia”, czyli sławne „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”.

Nadzór Komisji Europejskiej nad przestrzeganiem zasad państwa prawa w krajach UE wynika wprost z jej roli jako strażnika przestrzegania traktatów. Artykuł 2. Traktatu mówi o podstawowych i wspólnych wartościach Unii, są nimi wolność, demokracja, równość i państwo prawa.

Procedura działania KE przewiduje trzy etapy: ocenę, czy praworządność została naruszona (Komisja gromadzi informacje i analizuje sytuację w Polsce), wydanie zaleceń (wydaje wskazówki dla rządu, jak przywrócić praworządność) i monitorowanie ich stosowania. Nadzór zmierza do tego, by nakłonić państwo członkowskie do wycofania się ze zmian naruszających praworządność, zanim Unia podejmie kroki traktatowe.

Kroki traktatowe to właśnie artykuł 7. – przywołam jego całą treść:
Artykuł 7
1. Na uzasadniony wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub jednej trzeciej Państw Członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane Państwo Członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

Rada regularnie bada, czy powody dokonania takiego stwierdzenia pozostają aktualne.

2. Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich lub Komisji Europejskiej i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić, po wezwaniu Państwa Członkowskiego do przedstawienia swoich uwag, poważne i stałe naruszenie przez to Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2.

 3. Po dokonaniu stwierdzenia na mocy ustępu 2, Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną, może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla tego Państwa Członkowskiego, łącznie z prawem do głosowania przedstawiciela rządu tego Państwa Członkowskiego w Radzie. Rada uwzględnia przy tym możliwe skutki takiego zawieszenia dla praw i obowiązków osób fizycznych i prawnych.

Obowiązki, które ciążą na tym Państwie Członkowskim na mocy Traktatów, pozostają w każdym przypadku wiążące dla tego Państwa.

 4. Rada może następnie, stanowiąc większością kwalifikowaną, zdecydować o zmianie lub uchyleniu środków podjętych na podstawie ustępu 3, w przypadku zmiany sytuacji, która doprowadziła do ich ustanowienia.

 5. Zasady głosowania, które do celów niniejszego artykułu stosuje się do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej i Rady, określone są w artykule 354 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Kluczowy jest ustęp 1 artykułu 7. Czyli moment w którym obecnie się znaleźliśmy. Na wniosek Komisji Europejskiej, Rada (czyli ministrowie państw członkowskich UE) większością 4/5, po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje danego Państwa Członkowskiego i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

Czyli nie można mówić o „sankcjach”, tylko o przeniesieniu dialogu z poziomu Komisji Europejskiej, na poziom Rady UE. Za tym też głosowałam w Parlamencie Europejskim, w rezolucji w połowie listopada. Mam nadzieje, może trochę naiwnie, że ta ostatnia szansa dana polskim władzom zaskutkuje i prezes oraz rząd zastanowią się dwa razy zanim postanowią zignorować inne państwa członkowskie UE (pewnie wszystkie prócz rządu Wiktora Orbana), jak to mieli dotychczas zwyczaju, gdy ignorowali zalecenia Komisji Europejskiej czy Weneckiej. To jest ostatni dzwonek. Po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej kraj członkowski UE został postawiony przed taką sytuacją i to na własne życzenie.

Jeśli chodzi o mityczne sankcje, to nie możemy o nich mówić w wypadku stosowania artykułu 7. Nawet gdyby rząd PiSu był tak nieodpowiedzialny i dalej narażał nas na izolacje łamiąc polską konstytucję i zasady praworządności Unii Europejskiej, to w ramach tej formalnej procedury finalnie grozi Polsce (a raczej jej władzom) odebranie prawa głosu przedstawicielom rządu w Radzie. Ale tego, czy panie Szydło i Kempa, czy pan Brudziński zostaną pozbawieni tego prawa czy nie, nie odczuje żaden Polak, bo oni w Radzie i tak nie mają wiele do powiedzenia i nie słyszałam, żeby z prawa głosu w znaczący sposób korzystali. A z drugiej strony trudno się dziwić innym państwom UE, że mogą nie chcieć, aby osoby które w swoim kraju nie szanują własnej konstytucji wpływały na prawo stanowione dla całej Unii i jej 500 milionów obywateli.

Tak, stracimy finansowo na polityce prowadzonej przez PiS. Nie tylko nadwyrężając zaufanie inwestorów zagranicznych, ale również w związku z fatalną pozycją Polski w Unii. Jednak to nie będzie efekt procedury artykułu 7, ale skutek indolencji w polityce zagranicznej i fatalnych działań naszych władz w kraju. Za katastrofalny wizerunek naszego kraju odpowiada tylko i wyłącznie PiS. Przykre to i smutne.

Komunikat Komisji Europejskiej (20.12.2017) ws. procedury praworządności w Polsce: http://europa.eu/rapid/press-release_IP-17-5367_pl.htm

Rezolucja Parlamentu Europejskiego (15.11.2017) ws. sytuacji wzakresie praworządności i demokracji w Polsce              

http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//NONSGML+TA+P8-TA-2017-0442+0+DOC+PDF+V0//PL

 

Zobacz również