Róża Thun

Europosłanka

Platforma Obywatelska

Róża Thun: Nie śpijcie!

PiS wyprowadzi nas z UE w ciągu jednej nocy.

Poniżej fragmenty artykułu, który ukazał się po raz pierszwy na łamach Gazety Wyborczej i portalu wyborcza.pl 21 września 2018 r. 

Coraz mniej moich rozmówców wierzy w zapewnienia PiS-u, że rządzący bynajmniej nie zamierzają nas wyprowadzić z UE. Myślimy, że skoro o członkostwie decydowaliśmy w referendum, to i o temat wyjścia z Unii będą musieli nas zapytać, a wtedy pokażemy im figę z makiem, czyli zagłosujemy: ZOSTAJEMY! REMAIN!

PiS już realizuje ten plan

Piszę te słowa, żeby zburzyć Wasze poczucie bezpieczeństwa wynikające z przekonania, że w Unii jesteśmy raz na zawsze. Sama od początku rządów PiS-u tej pewności nie mam. A nawet już od dawna jestem pewna, że PiS przygotowuje grunt do przeprowadzenia swojego podłego planu, który wcale nie jest bardzo skomplikowany.

Jak obrzydzić Polakom Unię? Postraszyć ich Niemcami

Strategia według mnie jest taka: na początek trzeba przygotować nastroje społeczne. Najlepiej Unię obywatelom obrzydzić. Ale ponieważ niełatwo Unię Polakom zohydzić, przyjęto wariant sprytniejszy: najpierw umniejszyć rolę Wspólnoty i wspólnych decyzji, ośmieszyć jej czołowych polityków, a wyolbrzymić rolę Niemiec, równocześnie rozniecając mniejsze i większe konflikty z Niemcami i otwierając na nowo powoli się zabliźniające rany. Bo poprzez Niemcy łatwiej obrzydzić Unię. A z obrzydzonej Unii łatwiej wyprowadzić Polaków. I taki jest plan. Mówiąc w skrócie: „Jaka Unia? To Berlin, nie Bruksela decyduje”.

Trzeba przekonać obywateli, że pieniądze z UE to bajki

Prezydent Duda opowiada o wyimaginowanej wspólnocie, z której nie mamy żadnego pożytku. Nadal trwa wmawianie, że wpłacamy więcej niż dostajemy, że inni korzystają, a my tracimy. Premier Morawiecki nawet już to zdążył powiedzieć, jednak do dziś nie znalazł danych na poparcie tej tezy.

Co mówi ustawa o umowach międzynarodowych

Nie ma obawy - powiecie - to wszystko nie doprowadzi do wyjścia z UE. Większość i tak wyjść z Unii nie będzie chciała. I tu mam przykrą informację: nikt się nas nawet nie zapyta.

Procedura wychodzenia z Unii Europejskiej jest wyraźnie zapisana w ustawie z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych, rozdział 7, art. 22a. Minister przygotowuje ustawę, Rada Ministrów ją przyjmuje, Sejm przegłosowuje ją zwykłą większością, po czym właściwy minister daje ją do ratyfikacji prezydentowi. Prezydent, jak się łatwo domyślić, podpisuje wystąpienie z wyimaginowanej wspólnoty i sprawa jest załatwiona. Senat może co najwyżej o miesiąc spowolnić tę makabryczną procedurę. Już to przerabialiśmy.

Punkt czwarty wyżej wymienionego artykułu brzmi tak: „Prezes Rady Ministrów notyfikuje Radzie Europejskiej decyzję o wystąpieniu z Unii Europejskiej”.

Czy nadal będziecie spać spokojnie?