Róża Thun

Europosłanka

Platforma Obywatelska

Każdy z nas jest Europejczykiem

Wywiad Róży Thun dla Onet.pl
- Najważniejsze jest to, żebyśmy nie stracili naszej wyjątkowości. Powiedziałabym więcej – żebyśmy ją rozwijali.

To, co nas odróżnia od innych, nie powinno nas separować, a właśnie czynić otwartymi. Nie możemy mówić: "wy jesteście fatalni z tymi waszymi ravioli, to nasze pierogi są najlepsze". Nie. Powinniśmy powiedzieć: "wy macie pyszne ravioli, a my mamy pyszne pierogi – przyjedźcie ich spróbować".

Czytaj dalej

Emilia Padoł: Polska przez ostatnie 10 lat była największym beneficjentem unijnego budżetu. W minionych tygodniach wiele było tych szczegółowych podsumowań, z których przede wszystkim mogliśmy się dowiedzieć, co dzięki Unii mamy, co zyskaliśmy - w wymiarze materialnym. Ale po co jeszcze jest nam ta Unia? Czy to tylko małżeństwo z rozsądku, dla pieniędzy?

Róża Thun: To pytanie można porównać do słów Jana Kochanowskiego: "szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz". Ten wymiar materialny jest niezwykle ważny, ale najważniejszy jest wymiar polityczny i cywilizacyjny, który dla nas stał się takim chlebem powszednim, że przestaliśmy go zauważać. My dzisiaj jesteśmy w klubie państw, które funkcjonują najlepiej na świecie. Przede wszystkim jednak mamy poczucie bezpieczeństwa - jesteśmy i w NATO, i w Unii Europejskiej. Większość naszych interesów, patrząc chociażby na wyniki eksportu, wiąże się z krajami zachodnimi, czyli z bardzo stabilnymi, dobrze zorganizowanymi partnerami. Odgrywamy w świecie zewnętrznym dużo większą rolę niż kiedykolwiek dotychczas w historii, właśnie dlatego, że jesteśmy w Unii Europejskiej.

Wyobraźmy sobie jeden dzień bez Unii: to, że znowu wracają cła, zamykają się granice, potrzebujemy wizy do każdego kraju członkowskiego. Wyobraźmy sobie, ile przedmiotów znika z naszych półek. Zobaczmy, ile zakładów pada, bo nie opłaca im się już eksportować. Wycofują się inwestorzy, rośnie bezrobocie. Polacy, którzy żyją w tej chwili za granicą, wracają do kraju.

Często narzekamy na tę falę emigracji, ale trzeba też pamiętać, że po to wchodziliśmy do Unii, walczyliśmy o wolność, żeby każdy mógł żyć i mieszkać tam, gdzie chce, zachowując swoją tożsamość. Wyobraźmy sobie taki jeden dzień i popatrzmy obiektywnie. Nie zadawajmy pytań z tezą.

Jednak te pytania zadają często ludzie młodzi, którzy nie pamiętają życia przed Unią, lub nie wiedzą jak ono wyglądało.

Tak, i po to właśnie jest nam ta Unia, żeby ci młodzi ludzie mogli się czuć normalnie i bezpiecznie - nawet awanturować i pisać w internecie, co im się żywnie podoba. Niech porównają się z młodymi Ukraińcami – tak wyglądałoby nasze życie, gdyby nie Unia. To jest ważniejsze niż drogi i mosty, które zbudowaliśmy dzięki funduszom unijnym.

Pozycja Polski w UE rośnie, czego dowodzi chociażby rola, jaką polska dyplomacja odegrała w wydarzeniach na Ukrainie. A co my, Polacy, a właśnie nie Polska, możemy Unii dać – jako ludzie?

Ciągle oferujemy Unii bardzo dużo jako ludzie, bo Unia Europejska to wspólny organizm społeczno-polityczno-ekonomiczny. Uczestniczymy w tworzeniu całej polityki unijnej, czego może osoby, które na co dzień nie zajmują się polityką – a tego nie można wymagać od wszystkich obywateli – nie wiedzą.

Mimo to wielu Polaków nadal nie czuje tej przynależności. Nie uważa też, że wybory do Parlamentu Europejskiego, a tym samym praca polskich eurodeputownych, może mieć jakiś większy wpływ na ich codzienne życie.

Ja w swojej kampanii wyborczej posługuję się sformułowaniem "od konkretów". Staram się przez to pokazać konkretne osiągnięcia, które mają wpływ na życie obywateli - na przykład obniżenie roamingu. Korzystanie z internetu w roamingu, odkąd zostałam europosłanką, spadło od 2009 roku dwudziestokrotnie - od nawet 20 zł za 1 megabajt do jednej złotówki, od 1 lipca tego roku. To akurat jest wdzięczny przykład, bo można pokazać go na konkretnych danych. Oczywiście możemy też prezentować budżet. Przecież to, jakie pieniądze dostajemy od UE, ma bezpośredni wpływ na naszą codzienność.

Unia ma kolosalny wpływ na życie Polaków, a Polacy mają bardzo duży wpływ na Unię. Kiedy kupujemy jakiś produkt, a lubimy kupować produkty zagraniczne, to chcemy wiedzieć, jaki jest np. skład materiału, z jakiego uszyte jest ubranie, czy co jest w danym produkcie spożywczym, który kupujemy, prawda?

Prawda.

No właśnie – wszystkie opisy muszą być ujednolicone, żeby każdy obywatel Unii zrozumiał, jaki produkt ma w rękach. To pomaga również nam w eksporcie - dzięki jasnym opisom nasze produkty budzą zaufanie. Takimi drobiazgami zajmuje się Parlament Europejski.

Dzisiaj niezwykle szybko rozwija się handel elektroniczny. W UE nie mamy jednego prawa handlowego, więc musimy, myśląc o handlu w internecie, stworzyć jedno prawo. Podobnie dla kultury. Nie istnieje jedno prawo dotyczące ochrony dóbr intelektualnych. To szalenie blokuje nam dostęp do kultury europejskiej, a przecież tworzymy wspólną kulturę.

Posłowie zajmujący się legislacją w PE porządkują Unię tak, aby była ona naprawdę wspólna. Bo nie chodzi tu tylko o swobodne przekraczanie granic, ale także o bezpieczne zakupy i sprzedaż, pracę, naukę, świadczenie usług czy rozwój biznesu. Na rynku europejskim musimy mieć takie same prawa. Nikt nie może czuć się obywatelem drugiej klasy. Nasze kwalifikacje zawodowe muszą być w pełni respektowane. UE nie stwarza barier – ona je stopniowo znosi.

To dlaczego nie czujemy tej Unii?

Bo oddychamy Unią jak świeżym powietrzem, więc w ogóle jej nie zauważamy. Zauważamy brak powietrza, dopiero kiedy smog zawiśnie nam nad głową. Dlatego nie zauważamy ułatwień, które niesie za sobą członkostwo, doskwierają nam pozostałości po granicach, na które napotykamy. Musimy je znosić. To wymaga stałej pracy.

Czytaj całość...

Źródło: Onet.pl