Róża Thun

Europosłanka

Platforma Obywatelska

Rezolucja ws równouprawnienia:

Dla tych z Was którzy oczekiwali ode mnie odpowiedzi

Parlament Europejski jest miejscem w którym pracujemy po to, aby w sposób rzeczywisty ułatwić życie i funkcjonowanie mieszkańcom na całym naszym kontynencie. Parlament Europejski jest miejscem wspaniałym i fascynującym, w którym ścierają się poglądy różne, w wielu językach toczą się najbardziej zażarte debaty po to, aby w końcu wypracować kompromis, zapisać go, przeprowadzić przez całą ścieżkę proceduralną, aby w końcu stał się prawem obowiązującym we wszystkich 28 krajach członkowskich. Parlament Europejski współtworzy prawo tylko w tych dziedzinach, które (co jest zapisane w Traktatach) zostały oddane w gestię Unii Europejskiej. Jest wiele dziedzin, które kraje członkowskie na zasadzie subsydiarności (czy pomocniczości) zostawiły dla siebie, jak na przykład sprawy o których traktuje dokument pt. „Równość kobiet i mężczyzn w UE w latach 2014-2015. Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 14 marca 2017r. W sprawie równości kobiet i mężczyzn w Unii Europejskiej w latach 2014-2015 (2016/2249(INI))”. REZOLUCJA

Rezolucja nie jest więc aktem prawnym, w przeciwieństwie do dyrektywy, czy rozporządzenia, ale takowe nie mogą dotyczyć tematów wykraczających poza kompetencje Parlamentu Europejskiego.

Zawsze walczyłam o to, żeby Parlament Europejski nie zmieniał się w luksusowy klub dyskusyjny, tylko żebyśmy byli konkretni i skuteczni, tzn. żebyśmy trzymali się spraw na które mamy realny wpływ, czyli abyśmy się trzymali tematów, które leżą w naszych kompetencjach i w  których mamy uprawnienia jako legislator. A jest ich tak dużo, że nigdy czasu nie starczy.

Zajmowanie się tematami, do których nie jesteśmy traktatowo upoważnieni, tzn. sprawami w których nic zmienić nie możemy, uważam za mydlenie oczu naszym wyborcom, robienie im fałszywej nadziei, że może problem rozwiążemy, za demotywowanie działaczy krajowych („Unia załatwi”) i zdejmowanie odpowiedzialności z polityków krajowych, którzy za te sprawy odpowiadają. Są tematy, które są bardzo ważne,  budzą mnóstwo emocji, nad którymi debatuje się dniami i godzinami, potem głosuje tekst zmieniany wielokrotnie i ponieważ nie PE w tych tematach tworzy prawo…. nic z tego nie wynika. 

Tym razem wynikło! Ogromna fala oburzenia na kilkunastu posłów i posłanek Platformy Obywatelskiej, którzy wstrzymali się od głosu. I ja należę do tej grupy, która zwymyślana została od konformistów, tchórzy, hipokrytów na kolanach którym obojętne są sprawy kobiet i LGBT itd. itp. Nie chcę być niesprawiedliwa, bo w tym wodospadzie hejtu wielu napisało do mnie bardzo poważne listy z pytaniem „Czemu?  Dlaczego?”. Dziękuję.

Mam nadzieję, że powyżej, przynajmniej częściowo odpowiedziałam na te pytania. Nie mam jak wyrazić mojego sprzeciwu wobec udawania, że poprawiamy czyjś los, więc czasem wstrzymuję się w głosowaniach,  nie przeszkadzając innym, którzy zapewne z dobrą wolą, walczą o rezolucje.  Taką rezolucją nic dobrego załatwić nie możemy, możemy natomiast dostarczać argumenty populistycznym rozwalaczom Unii, którzy potem gardłują, że Unia się wtrąca w nie swoje sprawy, narzuca i wymusza. Ja nie chcę dawać im pożywki.

Gwoli uczciwości chcę jeszcze zaznaczyć, że nigdy nie mieliśmy w takich głosowaniach dyscypliny. Nikt nas do niczego nie zmusza. A nawet gdyby zmuszał, to i tak głosowałabym tak, jak uważam za słuszne. Każdemu tekstowi, dotykającemu nawet najważniejszych spraw, trzeba przyjrzeć się krytycznie i reagować jeśli jest niespójny i wykracza poza ramy traktatowe. W komisji „Prawa Kobiet i Równouprawnienie”, zasiada z naszego ramienia Agnieszka Kozłowska–Rajewicz, była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, której naprawdę trudno zarzucić brak znajomości materii lub obojętność na problemy kobiet i LGBT, słabość charakteru czy tchórzostwo.  Tam gdzie się tylko da, Agnieszka wywalcza rozwiązania prawne (ciekawe, że mało kto to zauważa) i one rzeczywiście są coś warte, reszta to niestety bicie piany. Tekst oświadczenia.

W ramach odpowiadania na Wasze maile i posty: ważne i dużym wyzwaniem jest nie mieszanie swojego światopoglądu z decyzjami politycznymi. Mi przyświeca zasada taka: ja muszę żyć w zgodzie z moim światopoglądem, jaki on jest - to moja sprawa, ale jako polityk prawo muszę tworzyć takie, żeby mieścili się w nim wszyscy, często z ich bardzo różnymi od moich światopoglądami. I tego się konsekwentnie trzymam.

Rezolucji jak ta o kobietach, powstaje wiele. Na ogół przechodzą bez echa, bo niewiele z nich wynika. Nagle ta, w Polsce, wzbudziła kolosalne zainteresowanie. W innych krajach, o ile wiem, nie.  Czy to znaczy, że  ktoś ją umiejętnie nagłośnił w celu katowania Platformy i przypisywania nam cech i intencji których nie posiadamy, czy też atmosfera w Polsce tak się ostatnio zmieniła że każda opinia na temat kobiet i mniejszości seksualnych jest w centrum uwagi? Obawiam się, że atmosfera w Polsce tak się zmieniła, że  mniejszości wszelakie wymagają więcej uwagi, troski i ochrony. I to jest sprawa smutna, arcyważna i niebezpieczna.  Obawiam się też, że w tej napiętej atmosferze,  nasze/moje wstrzymanie się od głosowania zostało przez niektórych odebrane jako wyraz obojętności, albo nawet odrzucenia. Jeżeli tak jest, to jest mi naprawdę bardzo przykro i zapewniam, że nie było i nie jest to moją intencją. Prawa człowieka zawsze są w centrum mojej uwagi i wiedzą to wszyscy którzy mnie znają. Równouprawnienie to wyzwanie dla nas w Polsce.  Zawsze jestem po stronie równouprawnienia, wściekła i rozczarowana byłam kiedy przepadła ustawa o związkach partnerskich. Wielokrotnie, publicznie dawałam temu wyraz . Nie wykluczam, że w przyszłości muszę lepiej formułować sygnały, lepiej komunikować intencje.  Ale nie chcę przyczynić się do zmiany Parlamentu Europejskiego w klub dyskusyjny!

Róża Thun